Niedziela, 23 Września 2018 - Tekli, Boguslawa, Linusa

Młodzież chce uprawiać sport!

Najwyższa Izba Kontroli przyjrzała się sposobie szkolenia młodzieży uzdolnionej sportowo. Raport nie zostawia suchej nitki na sprawdzanym obszarze. Czy na pewno z młodzieżowym sportem w naszym kraju jest aż tak źle, jak wskazuje NIK? Spostrzeżenia trenerów klubów Akademia Piłkarska Reissa i PUKS Antonio Jarocin pozwalają zachować optymizm w kwestii usportowionej młodzieży.

- System szkolenia młodzieży uzdolnionej sportowo jest nieskuteczny – od pierwszego zdania raportu grzmi Najwyższa Izba Kontroli. Jeśli instytucja chciała kogoś przestraszyć tym stwierdzenie,  to zapewne jej się udało. Problem jednak w tym, że nie ma ono właściwego odbicia w rzeczywistości. - W moim przekonaniu system szkolenia skuteczny jest wtedy, gdy są warunki stworzone do tej pracy i kadra, która ma uprawnienia. Sukces zależy od osobowości trenera, od tego czy umie podejść do dzieciaków, czy nie – tłumaczy Zdzisław Witczak, trener i inicjator powstania Parafialnego Uczniowskiego Klubu Sportowego Antonio Jarocin. Również Łukasz Stachowiak, koordynator i trener Akademii Piłkarskiej Reissa w Jarocinie, opisując działania klubu, nie potwierdza słów NIK.

Sport jest dla każdego, a nie dla wybranych
Najwyższa Izba Kontroli oczywiście podaje argumenty na poparcie swojej tezy. Jednak i te, bez większych problemów, obalają trenerzy, z którymi udało nam się porozmawiać. NIK bowiem wskazuje np., że wadliwe są przede wszystkim procedury naboru, które nie gwarantują, że szkoleniem zostaną objęci uczniowie o najwyższym potencjale sportowym. - Wypracowanie takich kryteriów jest konieczne, bowiem obecnie obowiązujące regulacje nie zapewniają wyboru najlepszych kandydatów na sportowców – wskazuje NIK. Nie zgadzają się z tym Łukasz Stachowiak i Zdzisław Witczak. Na treningi do Akademii Piłkarskiej Reissa, jak i do PUKS Antonio Jarocin, może przyjść każdy chłopiec, który marzy o tym, aby w przyszłości być jak Lewandowski, Messi czy Ronaldo. Kluby prowadzą także szkolenie dziewczynek. -  Sport jest dla każdego. Nie ma takiej możliwości, że ktoś nie zostaje przyjęty do klubu lub z niego wyrzucony, wyjątkiem są kwestie wychowawcze. Nawet, gdy widzimy, że komuś nie idzie, nie odstawiamy go na boczny tor – wskazują trenerzy, bądź co bądź, konkurencyjnych klubów piłkarskich. – Już kilkukrotnie zdarzyło się tak, że w młodszych grupach wiekowych (do Akademii można trafić już mając 3-4 lata – przyp. red.) nasze zajęcia sportowe były częścią terapii dziecka – dodaje Łukasz Stachowiak.

Akademia Piłkarska Reissa jest tak skonstruowana, aby, owszem – wyłapywać najlepszych, ale także dawać szansę rozwoju dzieciakom, które nie od razu są „brylantami” piłki nożnej. – Dla dzieci wykazujących piłkarskie predyspozycje mamy drogę sportową. Trenują cztery razy w tygodniu. Piątym testem jest cotygodniowy mecz. Są w drużynach reprezentacyjnych regionu. Mają także możliwość rywalizacji w ligach Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej – mówi trener Akademii Piłkarskiej Reissa. - Drugą sferą działania Akademii jest sport dla wszystkich dzieci. Nie każdy ma predyspozycje, aby być sportowcem, ale kocha piłkę nożną. Dostaje więc od nas treningi i turnieje. Gra w lidze wewnętrznej – Wielkopolsko-Lubuskiej Lidze Piłkarskiej. Spotykają się w niej zespoły z Jarocina Pleszewa Krotoszyna Kalisza, Ostrowa Wlkp. oraz Kępna. Są w niej bardzo zdrowe zasady gry, bo gdy widzimy, że jedna drużyna strzeliła więcej bramek i jej poziom sportowy jest znacznie wyższy, mieszamy zawodników. Działamy tak, aby nikogo nie zrazić do sportu. Równocześnie, gdy któreś z dzieci wyróżnia się w rozgrywkach ligi lokalnej WLLP, dostaje szansę treningów z grupą reprezentacyjną – tłumaczy Łukasz Stachowiak, koordynator jarocińskiego oddziału Akademii Piłkarskiej Reissa.

W PUKS Antonio Jarocin nie ma selekcji. Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu. Trzecim testem jest mecz. – To jest wystarczająca ilość treningów dla tych dzieciaków – wskazuje trener PUKS Antonio Jarocin. Ponieważ klub jest mniejszy, od Akademii, ogranicza się do rozgrywek WZPN-u. - Grupa rocznika 2007, gra w roczniku starszym. Jest ponadprzeciętna. Dawno tak dobrej nie miałem – Zdzisław Witczak nie kryje dumy ze swoich podopiecznych.

NIK zarzuca także, że młodzi ludzie przed rozpoczęciem swojej przygody sportowej nie są poddawani testom sprawnościowym. Nie ma ich w PUKS Antonio Jarocin. – Wystarczy zaświadczenie od lekarza, że nie ma przeciwwskazań do uprawiania sportu przez dziecko – mówi Zdzisław Witczak W Akademii Piłkarskiej Reissa rolę testu sprawnościowego odgrywają rozgrywki w Wielkopolsko-Lubuskiej Lidze Pilarskiej. – Oczywiście kontrolujemy rozwój naszych zawodników. Co pół roku sprawdzamy osiągnięcia każdego z nich i porównujemy z dotychczasowymi – tłumaczy Łukasz Stachowiak. 

Nie każdy ma ambicje, aby zwyciężać
Kolejną rzeczą, na którą Najwyższa Izba Kontroli wskazuje w swoim raporcie jest fakt, że młodzież, owszem – chętnie przychodzi na treningi, ale nie koniecznie chce startować w rywalizacji turniejowej. Jak udowadnia instytucja, niemal co piaty uczeń nie wystartował w zaplanowanych zawodach lub nie uzyskał zaplanowanych wyników, a odsetek tych uczniów wzrósł z 15 proc. w 2013 roku. do blisko 22 proc. w 2015 r. (do 31 sierpnia). Blisko połowa (43 proc.) uczniów nie uzyskała poprawy swojej klasy sportowej, a wielu uczniów (blisko 22 proc.) rezygnowało ze szkolenia w trakcie jego realizacji.

Łukasz Stachowiak przyznaje, że w swojej karierze trenerskiej już spotkał się z sytuacjami, w których jego podopieczni nie chcieli uczestniczyć w rywalizacji turniejowej. –Czują się dobrze w gronie kolegów i nie ukrywają tego, że miło jest im dwa razy w tygodniu się poruszać, bez ambicji na zdobywanie trofeów – mówi trener Akademii Piłkarskiej Reissa. - Już nawet 11-latek jest świadomy tego, że on nie chce w przyszłości uprawiać piłki na wyższym poziomie. Może za kilkanaście lat będzie żałował, że nie dał sobie szansy, ale nikt – nawet prosimy o to rodziców – nie naciska na te dzieciaki. To jest ich suwerenna decyzja – wskazuje. W PUKS Antonio Jarocin również nikt ma problemów, gdy zawodnik jasno określi, że chce korzystać tylko z treningów, niekoniecznie z zawodów. – W grupie mam 18 chłopaków. Na zawody mogę zabrać tylko 10, dlatego też jestem wręcz zmuszony do rotacji składu – tłumaczy trener Zdzisław Witczak.

Nie tylko uczestnictwo w zawodach i turniejach jest tym obszarem, w którym zawodnicy Akademii Piłkarskiej Reissa i PUKS Antonio Jarocin mogą podjąć suwerenną decyzję. Dotyczy ona także tego, na jakiej pozycji na boisku chcą grać. - Kiedy przychodzą do klubu każdy chce być napastnikiem, albo dobrym bramkarzem. Rzadko który chłopiec chce być obrońcą. Na początku daję im więc pełną swobodę i każdy się sam na boisku ustawia. Nie można od razu zdecydować. Po pewnym okresie czasu jednak widać, czy ten zawodnik na boisku jest spokojny, nerwowy, czy myśli nie tylko o sobie, ale także o innych i, na jakiej pozycji najlepiej się sprawdzi – wskazuje trener PUKS Antonio Jarocin. Jak dodaje Zdzisław Witczak, intuicja jeszcze nigdy go w tej kwestii nie zawiodła. - Szanujemy zdanie nawet najmłodszych. Wiadomo, że każdy chciałby strzelać bramki, więc nawet gdy widzimy jego miejsce w defensywie, dajemy szanse, żeby się pokazać – mówi Łukasz Stachowiak. Równocześnie wskazuje on podstawową prawidłowość przestrzeganą w Akademii Piłkarskiej Reissa. - Staramy się z tymi chłopakami pracować kompleksowo. Tak aby żaden nie był zamknięty na jedną boiskową pozycję i z łatwością mógł zagrać także na innej – tłumaczy koordynator klubu.

Warto wiedzieć także iż działanie Akademii Piłkarskiej Reissa opiera się na Wieloletnim Programie Szkoleniowym. - Jesteśmy przygotowani na pracę w danym roczniku, na danym poziomie umiejętności. Jest to też poskładane w jeden nasz wewnętrzny model szkolenia – mówi Łukasz Stachowiak. W jarocińskiej odnodze Akademii najstarszą grupą treningową jest Trampkarz Młodszy, lecz klub zrzesza wszystkich miłośników piłki nożnej. W Poznaniu trenuje grupa seniorów, która aktualnie stara się o uzyskanie możliwości grania w IV lidze.  Zarówno trenerzy Akademii Piłkarskiej Reissa, jak i PUKS Antonio Jarocin mogą pochwalić się posiadaniem wymaganych szkoleń trenerskich UEFA.

Ograniczenie nie służy badaniom
Zarówno Akademia Piłkarska Reissa, jak i PUKS Antonio Jarocin mogą też liczyć na finansowe wsparcie ich działalności przez Gminę Jarocin. I to właśnie jest kluczem do rozwiązania zagadki rozbieżności pomiędzy tezami wygłaszanymi przez Najwyższą Izbę Kontroli, a wypowiedziami trenerów piłkarskich. NIK bowiem w swoim raporcie o szkoleniu młodzieży uzdolnionej sportowo ograniczył się tylko do skontrolowania szkół mistrzostwa sportowego, dofinansowanych ze środków Funduszu Rozwoju Kultury Fizycznej. Wygłaszając więc tezę o tym jakoby „system szkolenia młodzieży uzdolnionej sportowo był nieskuteczny” nie wziął pod uwagę w ogóle istnienia mniejszych i większych klubów sportowych. A to przecież one popularyzują sport wśród tysięcy dzieci w całym kraju i wychowują niejednego reprezentanta Polski, który w przyszłości nie raz może przynieść chlubę swojemu krajowi…
NATALIA PLUTA
 

Łukasz Stachowiak, trener i koordynator Akademii Piłkarskiej Reissa w Jarocinie:
Większość dzieci do naszej szkółki przychodzi po to, aby w przyszłości zostać zawodowymi piłkarzami. Są jednak też tacy, którzy nie lubią rywalizacji i świadomie z niej rezygnują. Ważne jest jednak to, że uczęszczają na treningi, aktywnie spędzają wolny czas i świetnie się przy tym bawią. Rozmawiamy też z rodzicami, aby nie naciskali i to właśnie dzieci w dużym wymiarze decydowały, gdzie jest ich miejsce w sporcie.

Zdzisław Witczak, trener i założyciel PUKS Antonio Jarocin:
W moim przekonaniu system szkolenia skuteczny jest wtedy, gdy są warunki stworzone do tej pracy i kadra, która ma uprawnienia. Sukces zależy od osobowości trenera, od tego czy umie podejść do dzieciaków, czy nie.
 
2017-01-27 15:34 761

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.