Poniedziałek, 22 Października 2018 - Halki, Filipa, Salomei

Operacja "Riposta"

Jesienią 1943 r. w pobliżu Jarocina została przeprowadzona akcja o kryptonimie „Riposta”. W jej ramach wielkopolskie oddziały Armii Krajowej pomyślnie przejęły ładunki broni rzucone im przez angielskie samoloty.

W wyniku długoletniej współpracy (od 1922 r. w Rapallo)  dwóch  wrogich Polsce  sąsiadów doszło do podpisania paktu Ribbentrop – Mołotow (1939 r.) i wspólnego ataku Niemiec i ZSRR  na nasz kraj we wrześniu 1939 r. Polacy nie poddali się, a władze polskie nie podpisały kapitulacji ojczyzny, jak np. Francja. Od samego początku (wrzesień 1939 r.) zaczęła się konspiracja i walka przeciw okupantom, czego zwieńczeniem było powstanie Polskiego Państwa Podziemnego w Europie. To fenomen niespotykany nigdzie indziej. Także w Wielkopolsce i Jarocinie istniały struktury tego organizmu. Żołnierze Armii Krajowej – pion zbrojny Polskiego Państwa Podziemnego, byli wspierani materialnie i wojskowo m.in. przez zrzuty dokonywane przez polskich i angielskich pilotów.

Jedną z takich akcji w ramach działań SOE (Special Operations Executive – oddział angielskich sił dywersyjnych dla terenów państw okupowanych przez kraje Osi) była  operacja o kryptonimie „Riposta” i została przeprowadzona pomyślnie w 1943 r. dla Poznańskiego Okręgu Armii Krajowej. Odbyło się to we wrześniu i październiku w kilku udanych nocnych wyprawach lotniczych. Te, trwające po kilkanaście godzin loty, były na granicy zasięgu samolotów bombowych typu Halifax (choć w tej akcji brał udział prawdopodobnie bombowiec Liberator). Taki lot był bardzo niebezpieczny ze względu na jakąkolwiek usterkę, czy też na spotkanie z silną niemiecką obroną przeciwlotniczą.

W okupowanym „Kraju Warty” przygotowanie specjalnych placówek odbioru zrzutów i skoordynowanie ich drogą radiową z Londynem było zadaniem o najwyższym stopniu ryzyka. Należy wiedzieć, że w Kraju Warty w 1943 r. jak napisano w Biuletynie Informacyjnym nie było już żadnych większych polskich  gospodarstw rolnych ze zdrowymi końmi, a samochody mogli posiadać jedynie Niemcy. Sporadycznie zatrudnieni u nich kierowcy – Polacy mogli być wykorzystani tylko przy sprzyjającej okazji. Dodatkowo  w ręce Niemców wpadły dokumenty organizacyjne zrzutu, gdy aresztowano w Poznaniu szefa Wydziału II Komendy Okręgu AK. Na szczęście nie było tam danych o terminach i o placówkach. Jednakże Niemcy zmobilizowali duże siły policyjne i paramilitarne. Zorganizowano patrole i specjalne posterunki obserwacyjne.

Operacja zaczęła się w nocy z 14 na 15 września. 1943 r. Drugi etap zaczął się w nocy  z 15 na 16 października 1943 r., kiedy to Jarociński Obwód AK, którego komenda mieściła się w Pleszewie otrzymał zrzut na terenie Placówki AK Czermin („Cielę”). Placówka odbiorcza została oznaczona kryptonimem „Fasola” i oznaczona numerem 802. Okres czuwania był przewidziany na 15 – 19 października 1943 r. Nasłuch sygnałów zapowiadających zrzut z radia BBC z Londynu prowadzili ludzie z komendy obwodu w Pleszewie. 15 października 1943 r.  odebrano właściwy sygnał (najprawdopodobniej była to melodia „U prząśniczki siedzą..”, choć wymienia się inne piosenki). Oficerem zrzutowym został wybrany ppor. Franciszek Laniewski „Grzegorz”. Jego zastępcą był ppor. Feliks Wyszyński „Karol”, a dowódcą ubezpieczenia zrzutowiska był Walenty Krzesiek „Bolko”.\

Jak wszystkie zrzutowiska w Inspektoracie Rejonowym  Ostrów, tak samo i „Fasola” została zlokalizowana w pobliżu rzeki Prosny, gdyż ta rzeka, razem z Wartą, była drogowskazem dla nawigatora samolotu. Zrzutowisko znajdowało się 1500 m od rzeki, w pobliżu miejscowości Robaków, na polach majątku rolnego Grab. Było osłonięte od strony rzeki i od północy drzewami oraz gęstymi kępami krzewów. A od południa i zachodu wzniesieniami zasłaniającymi widoczność z drogi  Grab – Robaków. W akcji brali udział m.in. żołnierze AK z Dobieszczyzny, Wieczyna, Robakowa, Grabu, Prusinowa.

Niedługo po północy, czyli już 16 października. 1943 r. na wysokości 200 m pojawił się samolot. Leciał wzdłuż Prosny. Zobaczywszy sygnały świetlne zrzucił ładunek, po czym zatoczył dużą pętlę nad lasami  w miejscowości Tarce. Przejęto 6 pak tzw. „Zestawu MD” (minersko – dywersyjnego). Jednocześnie nie zrzucono 6 zasobników „Zestawu OW” (ognisko walki). Zgodnie z przyjętą zasadą, zruconych materiałów nie wolno było od razu transportować, lecz należało zniszczyć spadochrony, a broń schować na miejscu zrzutu lub w jego pobliżu. Prawie wszystkie placówki AK biorące  udział w akcji  zdążyły ukryć ładunki i spadochrony, zakopując  je w ziemi, w pobliżu zrzutu.
Wojciech Talaga
Źródło: foto. internet
2015-11-24 16:09 2905

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.