Dzisiaj jest: 8.12.2019, imieniny: Delfiny, Marii, Wirginiusza

Spacerowym krokiem po wiedzę z historii

Dodano: 9 miesięcy temu Czytane: 262 Autor:

MARTA PAKULSKA, koordynatorka projektu pt. "Legendoczytacze na szlaku niepodległości" BPMiG Jarocin opowiada o rozwoju pierwszej aplikacji stworzonej przez bibliotekę.

Spacerowym krokiem po wiedzę z historii
Skąd wziął się pomysł na projekt „Legendoczytacze na szlaku niepodległości?”
Zaczęło się oczywiście od burzy mózgów zespołu biblioteki. Myśleliśmy nad tym, jak stworzyć ciekawy projekt dla dzieciaków, który wykorzysta nowe technologie. Przy okazji chcieliśmy się wpisać w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 100-lecia wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Naszym celem było przybliżenie tego tematu oraz lokalnej historii młodym mieszkańcom. Wykorzystaliśmy do tego aplikację „Legendoczytacze”.  Działa w systemach Android i IOS. Stworzyliśmy ją, razem z dziećmi, rok temu. Opracowaliśmy lokalne legendy. Można je tam przeczytać bądź posłuchać. A nawet zobaczyć, ponieważ najmłodsi zilustrowali te opowieści. Teraz do legend dołączyły zadania historyczne. Było to możliwe dzięki pozyskaniu środków z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kwocie 20 tys. zł. 8 tys. zł dołożyła Gmina Jarocin.

Jak przebiegała praca nad tymi zadaniami?
Warsztaty zostały zorganizowane w ośmiu filiach naszej biblioteki. Wzięło w nich udział około 50 dzieci – od trzecio- do ósmoklasistów szkoły podstawowej. Zaczęliśmy od warsztatów historycznych. Prowadziła je Ilona Kaczmarek z Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Pokazała dzieciom miejsca znajdujące się na terenie gminy, a związane z historią i powstańcami. Gdy uczestnicy projektu mieli już wiedzę teoretyczną, przyszedł czas na praktykę. Pokazałam im, jak tworzyć questy (zadania – przyp. red.). Następnie zrobiliśmy burzę mózgów. W jej trakcie dzieci wypisywały miejsca, które uważały za interesujące. Chodziło o to, aby to oni sami dostrzegli, że miejsca, w których mieszkają kryją tajemnice. Od początku było wiadomo, że zadań ma być osiem. Pracując w grupach wymyślali, jak poprowadzić trasę zagadek historycznych. Swoje przemyślenia musieli przedstawić reszcie uczestników projektu. W końcu wyszli w teren. Przeszliśmy z nimi trasy, które wcześniej wymyślili. To pozwoliło skorygować błędy – za długą bądź za trudną trasę, która zniechęcała do dalszej zabawy – i wprowadzić niezbędne poprawki. Sprawami technicznymi – wprowadzeniem wszystkich informacji do aplikacji, dodaniem zdjęć i odpowiednich linków – zajął się Błażej Ciesielski.

Co okazało się najtrudniejsze w realizacji projektu?
Przełamanie wśród młodzieży i dzieci świadomości, że tam gdzie mieszkają znajdują się ciekawe, nieodkryte jeszcze przez nich, miejsca. Nie zdawali sobie sprawy, że nie muszą nigdzie daleko wyjeżdżać, aby poznać ciekawą historię. Że w swoim otoczeniu mogą w interesujący sposób spędzić czas na świeżym powietrzu. Na początku warsztatów byli sceptycznie nastawieni do tego pomysłu. Słyszeliśmy tylko: „Nic nie ma! Co my możemy wymyślić?!”. Dopiero kiedy porozmawialiśmy okazywało się, że „babcia coś mówiła”, a ktoś przypomniał sobie jakąś historię. Musieli sobie uświadomić swoją wiedzę oraz to, że mogą się nią podzielić z innymi. Że mieszkając w Golinie znają tamtejsze historie, a ich rówieśnicy z Mieszkowa już nie. I na odwrót.

Co więc nowego znajdziemy w aplikacji „Legendoczytacze”?
Wchodząc w zakładkę „zadania” pojawia się nam osiem wariantów tras historycznych. Aplikacja umożliwia spacer nie tylko po Jarocinie, ale i po: Siedleminie, Golinie, Mieszkowie, Wilkowyi oraz Cielczy. Pierwsza wskazówka informuje skąd mamy rozpocząć wędrówkę (w Jarocinie można wystartować z rynku, spod szkoły nr 3 bądź nr 4)  i gdzie szukać wskazówek. Po wpisaniu prawidłowego hasła wybrzmiewa sygnał dźwiękowy, a na ekranie smartfonu rysuje się strzałka: „idź dalej”. Po kliknięciu w nią pojawia się informacja dokąd tym razem mamy się kierować. Musimy się w nią wczytać, aby odnaleźć konkretne miejsce. Wpisując kolejną prawidłową odpowiedź idziemy dalej. Aplikacja została zbudowana w ten sposób, że gdy musimy przerwać wędrówkę, bo np. pogoda uniemożliwi nam kontynuowanie zadań, możemy się zatrzymać. Program zlicza punkty w tym momencie, w którym zakończyliśmy zabawę i następnym razem możemy rozpocząć wędrówkę od niego. Po zakończeniu zabawy wystarczy podać maila, a dostaniemy na niego podliczone punkty oraz dokładany czas, jaki poświęciliśmy wyzwaniu.

Dla kogo są te zadania?
Uczestnicy warsztatów tworzyli je dla swoich rówieśników. Nastolatkowie z rozwiązaniem zagadek poradzą sobie bez problemu. Młodszym dzieciom przyda się pomoc starszego rodzeństwa bądź rodziców. W niektórych zadaniach jest dużo tekstu, a trzeba go zrozumieć, by dalsza zabawa miała sens. Dzięki temu można spędzić rodzinne popołudnie na świeżym powietrzu i w ruchu. To był jeden z celów projektu – pokazanie, że czas wolny może być aktywny. Nie polegać tylko na siedzeniu w domu, przed komputerem czy telewizorem. A przy okazji uczyć lokalnej historii.

27 grudnia zadania zadebiutowały w aplikacji. Ile osób już je zrobiło?
Nie prowadzimy ścisłych danych na ten temat. Na pewno w każdej z ośmiu filii biblioteki przynajmniej jedna, około 20-osobowa grupa rozwiązała te zadania. Na zakończenie projektu w każdej z filii odbyło się spotkanie z Jakubem Staszakiem i promocja nowej wersji aplikacji. W trakcie ferii zimowych aplikacja także była wykorzystywana. W samym JOK Jarocin półkolonie spędzało i zadania historyczne rozwiązywało 30 dzieci.

I jaki był odzew?
\
Miałam okazję obserwować, jak dzieciaki, najpierw sceptyczne, przełamywały się. Zadania je wciągnęły i z ciekawością szły przez miejscowość szukając kolejnych wskazówek. Cieszyły się, gdy okazywało się, że znalazły odpowiedź, wpisały prawidłowe hasło. Było u nich widać satysfakcję z samodzielnie wykonanego zadania.  Warto tu wspomnieć, że trasy wędrówek nadal są doprecyzowywane. Pisały je osoby mieszkające na co dzień w Jarocinie, Mieszkowie, Wilkowyi, Siedleminie, Cielczy… Przez to odruchowo szły w konkretne miejsca. Teraz, gdy zadania wypełnia ktoś z zewnątrz, okazuje się, że on nie wie, gdzie jest konkretna tablica, czy pomnik.  Dzięki temu, że z aplikacji skorzystały osoby, które nie brały udziału w jej tworzeniu, zwróciły uwagę na niedociągnięcia. Ewentualne błędy można zgłaszać za pomocą maila podanego w aplikacji: legendoczytaczenaszlaku@gmail.com. Będą one sukcesywnie korygowane.  
  

A czy sama aplikacja Legendoczytacze będzie dalej rozwijana?
Tak, chcemy dalej z niej korzystać. Jeżeli uda się nam na pozyskać pieniądze mamy już pomysły na kolejne dodatki, udoskonalenia. Chcemy dzięki niej pokazać dzieciom, że korzystając z tabletów czy telefonów możemy się nie tylko bawić, ale także uczyć.   

Skąd wziął się pomysł na projekt „Legendoczytacze na szlaku niepodległości?”
Zaczęło się oczywiście od burzy mózgów zespołu biblioteki. Myśleliśmy nad tym, jak stworzyć ciekawy projekt dla dzieciaków, który wykorzysta nowe technologie. Przy okazji chcieliśmy się wpisać w obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości oraz 100-lecia wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Naszym celem było przybliżenie tego tematu oraz lokalnej historii młodym mieszkańcom. Wykorzystaliśmy do tego aplikację „Legendoczytacze”.  Działa w systemach Android i IOS. Stworzyliśmy ją, razem z dziećmi, rok temu. Opracowaliśmy lokalne legendy. Można je tam przeczytać bądź posłuchać. A nawet zobaczyć, ponieważ najmłodsi zilustrowali te opowieści. Teraz do legend dołączyły zadania historyczne. Było to możliwe dzięki pozyskaniu środków z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w kwocie 20 tys. zł. 8 tys. zł dołożyła Gmina Jarocin.

Jak przebiegała praca nad tymi zadaniami?
Warsztaty zostały zorganizowane w ośmiu filiach naszej biblioteki. Wzięło w nich udział około 50 dzieci – od trzecio- do ósmoklasistów szkoły podstawowej. Zaczęliśmy od warsztatów historycznych. Prowadziła je Ilona Kaczmarek z Muzeum Regionalnego w Jarocinie. Pokazała dzieciom miejsca znajdujące się na terenie gminy, a związane z historią i powstańcami. Gdy uczestnicy projektu mieli już wiedzę teoretyczną, przyszedł czas na praktykę. Pokazałam im, jak tworzyć questy (zadania – przyp. red.). Następnie zrobiliśmy burzę mózgów. W jej trakcie dzieci wypisywały miejsca, które uważały za interesujące. Chodziło o to, aby to oni sami dostrzegli, że miejsca, w których mieszkają kryją tajemnice. Od początku było wiadomo, że zadań ma być osiem. Pracując w grupach wymyślali, jak poprowadzić trasę zagadek historycznych. Swoje przemyślenia musieli przedstawić reszcie uczestników projektu. W końcu wyszli w teren. Przeszliśmy z nimi trasy, które wcześniej wymyślili. To pozwoliło skorygować błędy – za długą bądź za trudną trasę, która zniechęcała do dalszej zabawy – i wprowadzić niezbędne poprawki. Sprawami technicznymi – wprowadzeniem wszystkich informacji do aplikacji, dodaniem zdjęć i odpowiednich linków – zajął się Błażej Ciesielski.

Co okazało się najtrudniejsze w realizacji projektu?
Przełamanie wśród młodzieży i dzieci świadomości, że tam gdzie mieszkają znajdują się ciekawe, nieodkryte jeszcze przez nich, miejsca. Nie zdawali sobie sprawy, że nie muszą nigdzie daleko wyjeżdżać, aby poznać ciekawą historię. Że w swoim otoczeniu mogą w interesujący sposób spędzić czas na świeżym powietrzu. Na początku warsztatów byli sceptycznie nastawieni do tego pomysłu. Słyszeliśmy tylko: „Nic nie ma! Co my możemy wymyślić?!”. Dopiero kiedy porozmawialiśmy okazywało się, że „babcia coś mówiła”, a ktoś przypomniał sobie jakąś historię. Musieli sobie uświadomić swoją wiedzę oraz to, że mogą się nią podzielić z innymi. Że mieszkając w Golinie znają tamtejsze historie, a ich rówieśnicy z Mieszkowa już nie. I na odwrót.

Co więc nowego znajdziemy w aplikacji „Legendoczytacze”?
Wchodząc w zakładkę „zadania” pojawia się nam osiem wariantów tras historycznych. Aplikacja umożliwia spacer nie tylko po Jarocinie, ale i po: Siedleminie, Golinie, Mieszkowie, Wilkowyi oraz Cielczy. Pierwsza wskazówka informuje skąd mamy rozpocząć wędrówkę (w Jarocinie można wystartować z rynku, spod szkoły nr 3 bądź nr 4)  i gdzie szukać wskazówek. Po wpisaniu prawidłowego hasła wybrzmiewa sygnał dźwiękowy, a na ekranie smartfonu rysuje się strzałka: „idź dalej”. Po kliknięciu w nią pojawia się informacja dokąd tym razem mamy się kierować. Musimy się w nią wczytać, aby odnaleźć konkretne miejsce. Wpisując kolejną prawidłową odpowiedź idziemy dalej. Aplikacja została zbudowana w ten sposób, że gdy musimy przerwać wędrówkę, bo np. pogoda uniemożliwi nam kontynuowanie zadań, możemy się zatrzymać. Program zlicza punkty w tym momencie, w którym zakończyliśmy zabawę i następnym razem możemy rozpocząć wędrówkę od niego. Po zakończeniu zabawy wystarczy podać maila, a dostaniemy na niego podliczone punkty oraz dokładany czas, jaki poświęciliśmy wyzwaniu.

Dla kogo są te zadania?
Uczestnicy warsztatów tworzyli je dla swoich rówieśników. Nastolatkowie z rozwiązaniem zagadek poradzą sobie bez problemu. Młodszym dzieciom przyda się pomoc starszego rodzeństwa bądź rodziców. W niektórych zadaniach jest dużo tekstu, a trzeba go zrozumieć, by dalsza zabawa miała sens. Dzięki temu można spędzić rodzinne popołudnie na świeżym powietrzu i w ruchu. To był jeden z celów projektu – pokazanie, że czas wolny może być aktywny. Nie polegać tylko na siedzeniu w domu, przed komputerem czy telewizorem. A przy okazji uczyć lokalnej historii.

27 grudnia zadania zadebiutowały w aplikacji. Ile osób już je zrobiło?
Nie prowadzimy ścisłych danych na ten temat. Na pewno w każdej z ośmiu filii biblioteki przynajmniej jedna, około 20-osobowa grupa rozwiązała te zadania. Na zakończenie projektu w każdej z filii odbyło się spotkanie z Jakubem Staszakiem i promocja nowej wersji aplikacji. W trakcie ferii zimowych aplikacja także była wykorzystywana. W samym JOK Jarocin półkolonie spędzało i zadania historyczne rozwiązywało 30 dzieci.

I jaki był odzew?
 Miałam okazję obserwować, jak dzieciaki, najpierw sceptyczne, przełamywały się. Zadania je wciągnęły i z ciekawością szły przez miejscowość szukając kolejnych wskazówek. Cieszyły się, gdy okazywało się, że znalazły odpowiedź, wpisały prawidłowe hasło. Było u nich widać satysfakcję z samodzielnie wykonanego zadania.  Warto tu wspomnieć, że trasy wędrówek nadal są doprecyzowywane. Pisały je osoby mieszkające na co dzień w Jarocinie, Mieszkowie, Wilkowyi, Siedleminie, Cielczy… Przez to odruchowo szły w konkretne miejsca. Teraz, gdy zadania wypełnia ktoś z zewnątrz, okazuje się, że on nie wie, gdzie jest konkretna tablica, czy pomnik.  Dzięki temu, że z aplikacji skorzystały osoby, które nie brały udziału w jej tworzeniu, zwróciły uwagę na niedociągnięcia. Ewentualne błędy można zgłaszać za pomocą maila podanego w aplikacji: legendoczytaczenaszlaku@gmail.com. Będą one sukcesywnie korygowane.   

A czy sama aplikacja Legendoczytacze będzie dalej rozwijana?
Tak, chcemy dalej z niej korzystać. Jeżeli uda się nam na pozyskać pieniądze mamy już pomysły na kolejne dodatki, udoskonalenia. Chcemy dzięki niej pokazać dzieciom, że korzystając z tabletów czy telefonów możemy się nie tylko bawić, ale także uczyć.   
 
Źródło: JAPIK
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.