Dzisiaj jest: 18.4.2019, imieniny: Apoloniusza, Bogusławy, Gościsławy

Staramy się być arthousem

Dodano: miesiąc temu Czytane: 25 Autor:

O tym, co czeka jarociniaków w 2019 roku przy ul. Gołębiej, opowiadają MAŁGORZATA NIESTRAWSKA-KAŹMIERCZAK i MACIEJ ŚLEDZIANOWSKI ze Stowarzyszenia Jarocin XXI.

Staramy się być arthousem
Naszą ostatnią rozmowę – podsumowującą rok 2018 w Stowarzyszeniu Jarocin XXI – zakończyliście słowami: „Teatr musi być w Jarocinie”. Jak to wygląda w 2019 roku?
2019 rok zaczęliśmy z przytupem – od koncertu André Rieu. Teatr wróci właśnie w nieco innej formie, czyli na ekranie kina. 10 marca pokażemy „Śpiącą królewnę” Baletu Balszoj, a więc przedstawienie z najwyższej półki, w doskonałej jakości technicznej. Dostaliśmy też dotację z gminy na Wielki Teatr w Mały Mieście – 25 tys. zł. Czekamy na rozstrzygnięcia konkursów z Urzędu Marszałkowskiego i Ministerstwa Kultury. Jeśli dostaniemy dotacje, będzie się ciekawie działo. Obudził się w nas apetyt na okres międzywojenny w Polsce. Trochę dlatego, że cykl W Starym Kinie pozytywnie nas zaskoczył tym, że ludzie chcą chodzić na stare filmy i interesuje ich historia. Jeśli się uda, ten sezon WTWM będzie międzywojenny. Teatr Polska jest zawsze wielką niewiadomą. Wybucha w maju i wtedy dowiadujemy się jakie będą spektakle. Czekamy na to, co wydarzy się tym razem. 

Czy to będzie muzyczne 12 miesięcy w Stowarzyszeniu Jarocin XXI i kinie Echo?
Koncert André Rieu, który pokazaliśmy 6 stycznia, spowodował, że chcemy wrócić do muzyki i transmisji np. oper. W Jarocinie dużo się dzieje muzycznie, ale pewne rzeczy są po prostu za daleko. Transmisja jest swojego rodzaju półśrodkiem, ale bardzo przyjemnym, bo dostajemy sztukę z najwyższej półki.

Czy możemy spodziewać się tego, że w 2019 roku na deskach kina stanie artysta i zaśpiewa nam na żywo?
Mamy pewne plany, ale to czy uda się nam je zrealizować, czas pokaże. Jest kilka pomysłów, o których nie możemy na razie mówić… A teraz mamy podwójne deski – nie tylko kinowe, ale i tarasowe, które już przyjęły się jako miejsce koncertów.

No właśnie, taras bardzo dobrze sprawdził się w zeszłym roku…
Musimy tu podkreślić cudowną współpracę z bankiem PKO. Komercyjna instytucja finansowa pozwoliła nam na to, by w każdy weekend coś się działo na terenie ich parkingu. Czasami się zdarzało tak, że w dzień roboczy musieliśmy go zamykać i na to też dostawaliśmy zgodę. Bank pozwolił nam rozwinąć skrzydła, a my nabraliśmy apetytu na więcej. Sam taras był super sceną i widownią. Ta przestrzeń daje nam wiele pól do popisu.

Jest już plan wydarzeń zagospodarowujących taras w tym roku?
W najbliższym czasie zapewne czeka nas kolejny kiermasz. Bogusia Śmigielska już pracuje nad targami książki. Wiosną – nim zrobi się ciepło i rozstawimy stoliki – może będzie wystawa na tarasie… Taras, którego obsługa musiała zejść na dół, bo trudno było przynosić piwo z kawiarni, spowodował, że w holu kina pojawił się barek. Dzięki niemu kolejny raz ugięliśmy się pod sugestiami naszych klientów i do kina zawitał popcorn.

Kino się rozwija…
Nie jesteśmy w stanie dalej rozwijać się w tych murach. Budynek ma 90 lat i ogranicza nas przestrzenią. Mamy jedną salę i pół tzw. „kameralną”, która nas mocno wspiera w działaniach okołofilmowych. Spotkanie czy wykład organizujemy w Kawiarni Filmowej, a nie na dużej sali. Czasami chcielibyśmy zrobić koncert, a nie możemy, bo musimy grać filmy. Albo jest tyle premier, że chcielibyśmy pokazać równolegle dwie, a możemy tylko jedną… Nie ukrywamy, że się trochę dusimy w tej przestrzeni, ale może gmina nam pomoże i znajdzie jakąś przestrzeń… Jak znalazła dla biblioteki.

Czy jakieś rozmowy w tej kwestii już zostały poczynione?
Nie zostały poczynione. To jest pierwsza nasza deklaracja. Aktualnie szukamy środków własnych.

Chodzi o rozbudowę kina, czy przeniesienie go w zupełnie nowe miejsce?
Bardzo byśmy chcieli wybudować swój budynek mający minimum dwie-trzy sale, ale nie stać nas. Na razie gramy w totolotka i liczymy na to, że w końcu wygramy te 120 mln zł, a wtedy zbudujemy piękny kompleks kinowy (śmiech). Na poważnie, cały czas piszemy wnioski dotacyjne. Mamy nadzieję, że minister będzie łaskawy i przyzna nam dotację. Tak naprawdę potrzebujemy lokalu. Zagospodarowanie go leżałoby w naszej gestii. Bardzo lubimy wyzwania – tak jak wyzwaniem była kawiarnia, która zaczęła funkcjonować – szukamy więc kolejnych.

A jakie są najbliższe plany filmowe w kinie Echo?
Musimy gonić premiery, także te polskie. Nasi widzowie bardzo lubią rodzime kino, które jest coraz lepsze. I to ambitne, jak „Zimna wojna” i to komediowe. Aktualnie pracujemy nad wprowadzeniem audiodeskrypcji. Musimy dostosować do tego swój sprzęt. Szczególnie procesor dźwięku, który pamięta jeszcze czasy JOK-u prowadzącego kino. Był przebudowywany w trakcie cyfryzacji, ale technika dźwięku poszła bardzo do przodu. Kolejne nasze wyzwanie to wymiana całego nagłośnienia, aby można było wbudować moduł do audiodeskrypcji. Zakupiliśmy zestaw słuchawkowy, dzięki któremu widz niewidzący lub niedowidzący będzie mógł oglądać filmy w kinie razem ze zdrowymi osobami. To będzie bardzo duże ułatwienie dla naszych widzów, którzy przychodzą tylko na polskie filmy, bo nie są w stanie czytać napisów.

Czy czymś jeszcze w tym roku zaskoczy nas kino Echo?
Kino obchodzi swoje 90 urodziny. Powstało w 1929 roku i było miejscem, w którym nie tylko oglądało się filmy. Przychodziło się też na imprezy. I to jest kierunek, który obraliśmy. Staramy się być arthousem – jest kawa, ekran, możliwość oglądania filmów, ale też rozmowy. 26 grudnia musimy zrobić niezwykłą imprezę. Mieszkańcy Jarocina mogą się spodziewać czegoś naprawdę fajnego na koniec roku.

A projekt, bardzo dobrze odebrany przez mieszkańców, czyli „Reportaż opowiada świat” będzie kontynuowany?
Właśnie robimy rozliczenie tego projektu. Z jego analizy SWOT wychodzi, że jest zainteresowanie, ale różne, co oznacza, że trzeba tę niszę wypełniać. Nasza misja reportażowa to idée fixe (natrętna myśl zaprzątająca ciągle umysł przyp. red.), aby pokazywać te rzeczy, które wzbudzą nowe zainteresowania wśród mieszkańców. Sprawią, że ci będą czytać więcej książek i to wartościowych. Jesteśmy po rozmowie z biblioteką i myślimy o tym, aby jeszcze na granicy zimy i wiosny porozmawiać o Kapuścińskim.

Będzie spotkanie z Arturem Domosławskim?
Mamy nadzieję. Pojawił się film animowany opowiadający historię Kapuścińskiego i jednej z jego pierwszych wypraw do Afryki – „Jeden dzień życia”. Planujemy połączyć rozmowę z oglądaniem filmu.

A co z projektem „Z nami jarociniacy dookoła świata”?
To był ciekawy cykl dzięki temu, że ktoś z Jarocina opowiadał o tym, co niezwykłego przeżył. Chcielibyśmy go kontynuować. Tym bardziej, że sekretarz stowarzyszenia – Jakub Bogatko – niedawno wrócił z Japonii. Mamy wiele produktów made in Japan i wydaje nam się, że ta kultura jest bardzo zeuropeizowana, ale niewiele osób tam dociera, więc takie spotkanie na pewno byłoby atrakcyjne. A czas, w którym za oknem pada śnieg jest doskonałym do opowiadania o dalekich podróżach. A W Starym Kinie będziemy gościć pana ze Starego Kina, czyli Stanisława Janickiego. Wydarzenie odbędzie się przy udziale biblioteki publicznej. Więcej spotkań na wiosnę.

Nowy rok sprzyja postanowieniom. Czy jeśli ktoś założył sobie, że w 2019 roku podszkoli swój angielski, może dołączyć do nauki z „Przyjaciółmi”?
Można dołączyć w każdej chwili. Zajęcia odbywają się co wtorek o 19:30. Oglądamy serial „Przyjaciele”, filmy i rozmawiamy. Każdy może przyjść, posłuchać. Zastanawiamy się, czy nie prowadzić tych zajęć w dwóch grupach zainteresowania, ponieważ osoby przychodzące na zajęcia prezentują różny poziom językowy.
 
Źródło: JAPIK
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.